04-03-2016 r.

Zakaz stosowania białka GMO w żywieniu zwierząt
w Polsce bez alternatywy dla śruty sojowej?

Ustawa Paszowa z 22 lipca 2006 r. (DZ.U. Nr 144, poz. 1045), artykuł 15, wprowadza „zakaz wytwarzania, wprowadzania do obrotu i stosowania w żywieniu zwierząt pasz genetycznie zmodyfikowanych oraz organizmów genetycznie modyfikowanych przeznaczonych do użytku paszowego”. Dotychczas dwukrotnie nowelizowano ustawę przesuwając termin jej wejścia w życie, ostatecznie na dzień 1 stycznia 2017 r.

Obawa konsumentów przed żywnością genetycznie modyfikowaną jest uzasadniona. Nowoczesna biotechnologia jest dziedziną młodą i nie dysponujemy długoterminowymi danymi odnośnie wpływu takich roślin na środowisko i zdrowie człowieka, a także nie mamy wystarczającej wiedzy na temat efektów inżynierii genetycznej w perspektywie kilku pokoleń. Jednak czy wprowadzenie w Polsce zakazu skarmiania zwierząt paszami z udziałem GMO rzeczywiście ochroni konsumentów przed żywnością genetycznie modyfikowaną?

Polscy rolnicy zmuszeni będą do kupna drogich pasz albo zlikwidowania chowu i hodowli. Natomiast do polskiego konsumenta beż żadnych ograniczeń będzie trafiać tańsze mięso, wyprodukowane w krajach UE pochodzące od zwierząt karmionych paszami genetycznie modyfikowanymi.

Skutkiem wejścia zakazu stosowania pasz z udziałem GMO w życie mogą być także wysokie sankcje finansowe ze strony Unii Europejskiej. Z ekspertyzy Ministerstwa Spraw Zagranicznych z 2010 r., polska Ustawa Paszowa (2006) jest niezgodna z prawem Unii Europejskiej. Żaden kraj Unii i poza nią nie uchwalił tak rygorystycznej ustawy paszowej. Zdaniem dr. Tadeusza Blicharskiego, dyrektora biura POLSUS następstwem restrykcyjnych przepisów będzie upadek wielu gospodarstw zajmujących się produkcją trzody chlewnej i drobiu.

Polska sprowadza ok. 2 mln ton śruty sojowej rocznie. Jest ona najpopularniejszym składnikiem białka w mieszankach treściwych dla zwierząt monogastrycznych. Import tego surowca w ok. 70% pokrywa krajowe zapotrzebowanie na surowce białkowe. Ok. 60% importowanej soi jest wykorzystywane do produkcji pasz dla drobiu, 20% - dla trzody, a 10% - dla bydła. Śruta sojowa, którą kupujemy głównie w Argentynie, jest genetycznie modyfikowana. Obecnie soja non GMO jest o około 14% droższa od stosowanej powszechnie soi genetycznie modyfikowanej. Jeśli w Polsce zostałby wprowadzony zakaz stosowania soi GMO, popyt na soję niemodyfikowaną wzrósłby o 2 mln ton/rocznie, co spowodowałoby znaczny wzrost jej ceny.

Niewątpliwie korzystna jest popularyzacja siewu soi w warunkach krajowych, ale należy pamiętać, że jest to w naszym kraju nowa uprawa, której rolnicy ciągle się uczą. Wyhodowanie odmiany o skróconym okresie wegetacji, niższych wymaganiach termicznych i mniejszej wrażliwości na długość dnia spowodowało coraz większe zainteresowanie uprawą tej rośliny. W 2015 r. w Polsce uprawiano ją na obszarze ok. 20 tys. ha. Do tej pory przeszkodą uprawy soi był także problem z przetwórstwem i skupem.

Podstawową zaletą poekstrakcyjnej śruty sojowej jest to, że nie ma ograniczeń procentowych udziału tego komponentu w diecie zwierząt. Podczas procesu tostowania substancje antyżywieniowe w niej obecne zostają prawie w całości dezaktywowane. Cechuje ją wysoka zawartość białka od 44 do 48% i stosunkowo mała zawartości włókna - 7%, najniższa cena rynkowa w przeliczeniu na białko oraz dostępność dużych, jednolitych partii materiału paszowego. Wzrost zużycia śruty sojowej do produkcji mieszanek paszowych dla zwierząt, wystąpił po 2004 r. i był spowodowany głównie zakazem stosowania mączek mięsno-kostnych w żywieniu zwierząt, wprowadzonym w związku z prewencją schorzenia BSE u bydła. Import mączek mięsnych i mięsno-kostnych przed 2004 r. (około 300 tys. t), i produkcja krajowa (200–250 tys. t.) stanowiła ok. 30–40% białka niezbędnego do bilansowania mieszanek paszowych dla drobiu i świń.

W opinii ekspertów Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, gdyby w naszym kraju zaczął obowiązywać zakaz importu genetycznie modyfikowanej śruty sojowej, to możliwości jej zastąpienia innymi komponentami byłyby bardzo ograniczone, a zwłaszcza przy korzystaniu przez hodowców z pasz przemysłowych. Źródła białka krajowego są tylko częściową alternatywą dla poekstrakcyjnej śruty sojowej, a to ze względu na pewne ograniczenia w zastosowaniu.

Poekstrakcyjna śruta rzepakowa i makuch rzepakowy jest dobrą paszą dla tuczników i bydła, natomiast należy ograniczać jej zastosowanie w żywieniu młodych zwierząt zwłaszcza prosiąt oraz drobiu. W porównaniu do śruty sojowej pasze rzepakowe zawierają mniej aminokwasu lizyny, a poziom aminokwasów egzogennych jest znacznie niższy niż w soi. Zawierają dużą ilość włókna pokarmowego obniżającego strawność białka, tłuszczu i wchłanianie aminokwasów oraz kwasów tłuszczowych w jelicie cienkim. IHAR w Poznaniu prowadzi zaawansowane badania nad uprawą mieszańcowych odmian rzepaku o mniejszym stopniu włókna.

Nasiona roślin strączkowych (groch, peluszka, bobik, łubiny) mogą być stosowane w żywieniu drobiu i trzody chlewnej maksymalnie w udziale do ok. 10–15% mieszanki treściwej ze względu na obecność inhibitorów enzymów trawiennych, trypsyny i chymotrypsyny oraz taniny i hemoaglutyniny. Rynek roślin strączkowych w Polsce dynamicznie rośnie. Od roku 2008 do 2014 powierzchnia plantacji roślin strączkowych podwoiła się. Najdynamiczniej zmieniła się powierzchnia plantacji kwalifikowanych łubinu wąskolistnego.

Są też wysokobiałkowe materiały paszowe pochodzące w przeważającej mierze z importu, mogące stanowić uzupełnienie śruty sojowej w mieszankach paszowych dla zwierząt takie jak: śruta arachidowa, śruta słonecznikowa, gluten kukurydziany, suszony wywar gorzelniany (35% białka ogólnego), mączka rybna, drożdże pastewne.

Śruta arachidowa ma zbliżony poziom białka do śruty sojowej. Jest to jednak białko ubogie w aminokwasy egzogenne. Co prawda nie zawiera substancji antyodżywczych, jakkolwiek może w niej występować aflatoksyna B1 powstająca w wysokiej temperaturze i wilgotności powietrza krajów, w których uprawiane są orzeszki ziemne.

Śruta słonecznikowa otrzymywana jest z nasion słonecznika o różnym stopniu odłuszczenia i odtłuszczenia, stąd jej wartość pokarmowa jest zmienna i silnie zróżnicowana. Ze względu na znaczną zawartość włókna, w tym pektyn i arabinoksylanów, śruta słonecznikowa charakteryzuje się gorszą od soi przyswajalnością aminokwasów.

Gluten kukurydziany to materiał paszowy pozyskiwany z odolejonych kiełków kukurydzy przeznaczonej do produkcji skrobi. Gluten zawiera około 68,0% białka ogólnego. Posiada wysoką zawartość lizyny i metioniny. Import tego surowca otrzymanego z roślin non-GMO przy znaczącym wzroście upraw kukurydzy GMO na świecie może okazać się kosztowny.

Suszony wywar kukurydziany zawiera około 35% białka ogólnego. Zagrożeniem podczas stosowania wywaru w żywieniu zwierząt jest skażenie wywaru gorzelnianego toksynami pleśniowymi występującymi w zbożach, w tym w kukurydzy poddawanej przetwarzaniu na alkohol.

Mączka rybna to atrakcyjna pasza białkowa zawierająca 60-70% tego składnika. Nie zaleca się jednak przekraczania je udziału w mieszankach paszowych ze względu na możliwość wystąpienia posmaku rybiego w jajach i mięsie, związanego z odkładaniem długołańcuchowych kwasów tłuszczowych mączki rybnej w tych produktach.

Drożdże podobnie jak śruta sojowa ma wysoką zawartość białka bogatego w lizynę, a uboższe w argininę, stąd zaleca się stosowanie tego aminokwasu, także metioniny, jako dodatku paszowego w mieszankach o znacznej zawartości drożdży. Czynnikiem ograniczającym stosowanie drożdży w żywieniu zwierząt są kwasy nukleinowe w nich zawarte, prowadzące do tworzenia się dużej ilości kwasu moczowego, a tym samym kamicy moczanowej.

Z punktu widzenia wartości żywieniowej nie ma zatem możliwości całkowitego zastąpienia śruty sojowej innymi źródłami białka paszowego zwłaszcza u brojlerów oraz prosiąt i warchlaków.

Szkody i zagrożenia ekonomiczne wynikające z ograniczenia w Polsce produkcji pasz przemysłowych oraz produkcji mięsa i przetworów – głownie drobiowych, odbiją się negatywnie na gospodarkę rolno-żywnościową oraz ekonomikę ogólnogospodarczą. Problem żywności GMO można rozwiązywać stopniowo bez wprowadzania tak ostrych restrykcji, które w nieodwołalny sposób mogą zniszczyć polski sektor trzody chlewnej i drobiarski.

Maria D.
(literatura u autora)

Powrót