25-05-2016 r.

Polska wieś i rolnictwo - problemy, zagrożenia, szanse

Pod takim tytułem w dniu 23 maja br. Wielkopolska Izba Rolnicza zorganizowała konferencję w Centrum Wystawowo-Szkoleniowym w Sielinku. Do udziału w konferencji zaproszeni zostali naukowcy z Uniwersytetów Przyrodniczych w Poznaniu i Wrocławiu. Patronat honorowy nad wydarzeniem objęli Rektorzy obu Uniwersytetów oraz Marek Woźniak – Marszałek Województwa Wielkopolskiego.


W konferencji, będącej częścią Ogólnopolskiego Forum Przewodniczących Rad Powiatowych Izb Rolniczych, wzięli udział Delegaci z województw: dolnośląskiego, kujawsko-pomorskiego, lubelskiego, lubuskiego, zachodniopomorskiego i wielkopolskiego.

Spotkanie otworzył Prezes Piotr Walkowski, witając wszystkich przybyłych na konferencję.


Wykład wprowadzający wygłosił Redaktor Naczelny Top Agrar Polska - Karol Bujoczek, który jako moderator poprowadził obrady. W swym wystąpieniu zwrócił uwagę na kilka aspektów między innymi na sytuację na rynku mleka po uwolnieniu kwot mlecznych. Dynamicznie zwiększyła się podaż. Produkcja jest zdecydowanie wyższa od konsumpcji. Wzrost konsumpcji to ok. 2% rocznie, zaś produkcji 5%. Rynki rolne są rynkami nadpodażowymi. Sytuację pogarsza niska cena surowca. Obecnie niektóre polskie mleczarnie płacą poniżej 70 gr. za litr mleka. Uregulowanie tego rynku spoczywa w znacznej mierze na organizacjach rolniczych – stwierdził Karol Bujoczek.


Na rynku zbóż obserwujemy ceny niższe niż w roku ubiegłym. Tylko rzepak pokazuje tendencje pozytywne. O wysokości produkcji decyduje przede wszystkim przebieg pogody. Jeżeli plony zbóż na świecie będą dobre to niestety nie możemy spodziewać się wzrostu cen.

Na kryzysowym rynku trzody chlewnej pozostaną tylko duże wydajne fermy. Natomiast jak dotąd, dość stabilne są ceny wołowiny.

„Rozwój systemów instytucjonalnego wsparcia rolnictwa” – to temat wystąpienia dr Zofii Szalczyk. Mówczyni zwróciła uwagę na konieczność promocji polskiej żywności. W krajach takich jak Indie, Australia czy Nowa Zelandia jesteśmy postrzegani jako kraj, który odniósł sukces w eksporcie żywności, jednak na ich rynkach pojawiają się stosunkowo nieduże ilości produktów polskiego rolnictwa.


Gdyby nie pracowitość polskich rolników i wsparcie, jakie otrzymaliśmy po wejściu do Unii Europejskiej, nigdy nie osiągnęlibyśmy tego co mamy. Wzrosła znacznie produkcja roślinna, produkcja owoców i warzyw. Bardzo dobrze rozwinęła się produkcja drobiarska. Nastąpił znaczący wzrost i koncentracja produkcji mleka. Osiągnęliśmy znaczny postęp technologiczny. Produkujemy duże ilości bardzo dobrych jakościowo produktów. Mamy ponad 50 różnych instrumentów finansowych, z których w pełni korzystają rolnicy.

Na potęp polskiego rolnictwa w ostatnim dwudziestoleciu duży wpływ miało powstanie takich instytucji jak: ARR, KRUS, AWRSP i późniejsza ANR, ARiMR i Izby Rolnicze. Ogromne znaczenie na rozwój polskiego rolnictwa miała rządowy program budowy rynków rolnych. Powstały rynki hurtowe Franowo, Bronisze, czy Zielona Góra. Istotny wpływ miało również doradztwo rolnicze. Na początku pełniło przede wszystkim funkcje wdrożeniowe, obecnie raczej dydaktyczno-doradcze.

W czasie 20 lat wykształciło się szereg instytucji wspierających rolnictwo, powstały nowe mechanizmy finansowe służące rolnictwu funkcjonujące przy wsparciu finansów publicznych. Mamy 5 mln euro nadwyżki handlu z zagranicą. Rolnictwo będzie coraz bardziej znaczącym działem wśród innych gałęzi gospodarki. Dziś rolnictwo to biznes. W roku 2050 prognozuje się wzrost ludności na świecie o 2 mld, przy spadku liczby Europejczyków o ok. 150 mln. Ogólny wzrost liczby ludności wiąże się z potrzebą wyprodukowania większej ilości żywności. Najważniejsze wyzwanie stojące przed polskim rolnictwem to budowanie strategii sprzedaży polskich produktów na rynkach trzecich – podsumowała Zofia Szalczyk.

Kolejny temat przedstawił prof. Walentego Pocztę z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu - „Rolnictwo Polskie na tle rolnictwa Unii Europejskiej - stan i perspektywy”.


Na początku swojego wystąpienia Profesor zadał dwa zasadnicze pytania dotyczące współczesnego rolnictwa: Czy rolnictwo współczesne jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo żywnościowe obecnie i w przyszłości? Czy przy realizowaniu postulatów bezpieczeństwa żywnościowego jest możliwe jego zróżnicowanie i trwały rozwój?

Pan Profesor przyjrzał się definicji rolnictwa rodzinnego. Zdaniem Pana Profesora gospodarstwo rodzinne to takie, które zapewnia egzystencję rodzinie. Co prawda lepsze warunki życia zapewniają gospodarstwa duże, ale nie zawsze realizują one cele ochrony środowiska.

Nasze polskie rolnictwo to 13% wszystkich gospodarstw Unii Europejskiej gospodarujących na 8% powierzchni użytków rolnych UE. W Polsce przypada znacznie mniej użytków rolnych na jedną osobę zatrudnioną w rolnictwie (ok. 7,5 ha) niż w Danii czy Luksemburgu – 30-40 ha. Pan Profesor stwierdził, że niedomogi polskiego rolnictwa wynikają przede wszystkim ze struktury wielkości gospodarstw. Za naszą zachodnią granicą gospodarstwa powyżej 50 ha to 60 do 90% gospodarstw a w Polsce mniej niż 1/3. Podobnie, jest jeżeli chodzi o rozdrobnienie stad trzody chlewnej. W Danii wszystkie stada trzody liczą powyżej 1000 szt. Kolejnym problem, jaki wskazał Pan Profesor, jest zbyt mała liczba przedsiębiorstw przemysłu spożywczego.

Dzięki środkom ze Wspólnej Polityki Rolnej uzyskaliśmy jakość produktów, jakiej nigdy dotąd nie osiągaliśmy. Mamy też dodatnie saldo handlu z zagranicą (na poziomie 7,6 mln euro). Zmniejszyła się także liczba gospodarstw o powierzchni poniżej 30 ha, a ilość gospodarstw powyżej 30 ha w latach 2004 – 2014 podwoiła się. Jednak w skali kraju to niespełna 5,4 % wszystkich gospodarstw.

Następny temat: „Polski sektor rolno-żywnościowy w kontekście zawarcia transatlantyckiego porozumienia handlowo-inwestycyjnego TTIP” przedstawiła dr hab. Karolina Pawlak z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.


Pani Doktor wskazała na stopień ochrony rynku unijnego i amerykańskiego przed konkurencją z zewnątrz. Z przedstawionych danych wynika, że Unia Europejska chroni swój rynek 2,5 razy silniej aniżeli Stany Zjednoczone. Unia Europejska nakłada najniższe taryfy celne przede wszystkim na produkty, których nie można do wyprodukować w Europie z uwagi na uwarunkowania klimatyczne czy położenie geograficzne. Najwyższe cła UE stosuje do takich produktów jak: ryby, skorupiaki, mięczaki, tytoń i wyroby tytoniowe, czy produkty młynarskie.

Na większość produktów sprowadzanych do USA cła są niskie. Ich obniżenie lub całkowite usunięcie nie spowoduje nadmiernego napływu produktów. Natomiast w Europie redukcja taryf celnych spowoduje duży napływ produktów w konkurencyjnych cenach. W świetle negocjowanej umowy transatlantyckiej nie należy spodziewać się pełnej liberalizacji handlu – stwierdziła Pani Doktor. Jednak obawy mogą budzić dysproporcje potencjałów rolnictwa polskiego i amerykańskiego. W USA na jedną osobę zatrudnioną w rolnictwie przypada 160 ha a w Polsce ok. 5,5 ha. Rolnictwo Stanów Zjednoczonych cechuje się także wielokrotnie niższymi nakładami na jednostkę produktu niż w UE (tym bardziej w Polsce).

Ostatnim tematem konferencji była „Sytuacja dochodowa w rolnictwie wobec procesów liberalizacji w handlu międzynarodowym na świecie”, którą przedstawił dr inż. Tomasz Berbeka z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Zwrócił on szczególną uwagę na te rynki, które mogą w znacznym stopniu ucierpieć na liberalizacji. Są to rynki zbóż, mięsa, cukru i roślin oleistych. Nasze dodatnie saldo eksportu traci na znaczeniu, ponieważ udział produktów eksportowanych z Polski jest nikły w skali globalnej. Mocną stroną polskiego rolnictwa jest fakt, że nie jest ono zadłużone. Dochód rolniczy w przeliczeniu na gospodarstwo wzrasta, ale jest to wynik koncentracji produkcji. Udział dopłat unijnych w dochodach polskich gospodarstw wynosi ok. 50%.


W rolnictwie amerykańskim tkwią jeszcze niewykorzystane rezerwy. Wg EUROSTATU zwiększenie nawożenia w USA i Kanadzie po wejściu w życie umowy TTIP i CETA zmniejszy się dochodowość rolników UE o 5% - stwierdził dr Tomasz Berbeka.

Marta Ceglarek

Powrót