17-11-2016 r.

Umowa o wolnym handlu – skutki dla rolnictwa według Brukseli

Kto zyska w rolnictwie na umowach o wolnym handlu? Bruksela to oszacowała. Zyskać mogą hodowcy wieprzowiny i drobiu, stracić producenci wołowiny i cukru - wynika z analizy wpływu umów o wolnym handlu na sektor rolniczy, którą zaprezentowała 15.11.br Komisja Europejska.

Całościowy obraz dla wysokiej jakości unijnego eksportu produktów rolnych jest pozytywny, choć raport Komisji dotyczy tylko określonych produktów, które odpowiadają za 30 proc. wartości eksportu rolno-spożywczego państw UE. Analiza, która obejmuje horyzont do 2025 roku, dotyczy dwunastu umów o wolnym handlu, w tym z USA (jest w trakcie negocjacji), z Kanadą (została podpisana), z Australią (oczekuje się startu negocjacji) czy Mercosurem (czyli najsilniejszą strefą wolnego handlu w Ameryce Południowej - negocjowana).

Z dokumentu KE wynika, że na liberalizacji handlu skorzystają unijni producenci mleka i wieprzowiny, którzy w ostatnim czasie przeżywali sporo trudności. W zależności od tego, jaki scenariusz wziąć pod uwagę, wpływ porozumień o wolnym handlu może być różny.

KE przygotowała dwa modele. Pierwszy - ambitny - przewiduje pełną liberalizację w przypadku 98,5 proc. wszystkich produktów oraz częściową obniżkę ceł o 50 proc. w przypadku pozostałych produktów. Drugi - zachowawczy - zakłada pełną liberalizację w przypadku 97 proc. produktów i obniżkę ceł na pozostałe produkty o 25 proc.

Z zestawienia, które przygotowała KE, wynika, że zarówno w przypadku produktów nabiałowych, jak i mięsa wieprzowego i drobiowego po wprowadzeniu umów o wolnym handlu wzrośnie zarówno import, jak i eksport tych produktów przy jednoczesnym wzroście produkcji unijnej. Analitycy Komisji wyliczyli, że dzięki umowom o wolnym handlu w 2025 r. UE będzie produkowała więcej sera, sproszkowanego mleka czy wieprzowiny niż gdyby nie miała tych umów.

Z drugiej strony analiza wskazuje na delikatną sytuację producentów wołowiny, ryżu i cukru zarówno jeśli chodzi o wpływ handlu, jak i spadek cen producenta.

Z polskiej perspektywy obraz, jaki wyłania się z analizy KE, jest mieszany. Z danych ministerstwa rolnictwa wynika, że pod względem wartości nasz eksport rolno-spożywczy to głównie mięso drobiowe, wyroby piekarnicze i cukiernicze, mięso wołowe, pszenica, ryby, sery czy jabłka.

Ze względu na ograniczenia dotyczące metodologii KE nie przedstawiła możliwych korzyści (czy zagrożeń) dla takich grup produktów, jak owoce i warzywa, wino, oliwa czy ogólnie żywność przetworzona, które odpowiadają za 70 proc. wartości eksportu rolno-spożywczego z UE.

Analizą zajęli się obradujący w Brukseli unijni ministrowie odpowiedzialni za rolnictwo. Jak relacjonował komisarz ds. rolnictwa Phil Hogan, ministrowie opowiadają się nadal za realizacją przez KE agendy handlowej, ale wyrażają zaniepokojenie niektórymi elementami analizy.

Część państw unijnych, w tym Polska, wskazuje już od kilku miesięcy na niebezpieczeństwa dla sektora rolnego, jakie mogą wynikać z zawarcia negocjowanej obecnie umowy UE-Mercosur (wschodnia części Ameryki Południowej). Z analizy KE wynika, że właśnie to porozumienie może wpłynąć na znaczne zwiększenie przywozu do UE wołowiny, baraniny, wieprzowiny czy cukru.

Komisja podkreśliła, że wyniki analizy potwierdzają, że podejście, które UE przyjmuje we wszystkich negocjacjach handlowych, polegające na ograniczeniu liberalizacji importu tzw. wrażliwych produktów rolnych, jest słuszne.

Dla przykładu umowa z Kanadą (CETA) przewiduje po wejściu jej w życie zniesienie 92,2 proc. ceł na produkty rolne (po siedmiu latach wskaźnik ten wyniesie 93,8 proc.). UE ustanowiła jednak kontyngent taryfowy na wołowinę, który wynosi 45 tys. ton na 5 lat, co odpowiada ok. 0,6 proc. łącznego spożycia w UE. W ten sposób chroni własnych producentów przed niekorzystnym wpływem znacznego eksportu z Kanady.

Źródło: money.pl
Opracowanie: Paweł Dopierała

Powrót