20-03-2018 r.

Producenci warzyw i ziemniaków mówią: basta!


Pierwszy z serii protestów, który w dniu 7. marca br. miał miejsce na DK 12, relacji Sieradz – Kalisz, we Wróblewie oraz w Błaszkach zgromadził ponad 200 rolników. Kolejne, równie liczne i głośne, odbyły się 15 i 16 bm. W tych dniach swoją dezaprobatę dla zaistniałej sytuacji, głównie na rynku warzyw i ziemniaków, wyrażali zdeterminowani producenci z okolic Błaszek i Sieradza. Protestujących wspierali solidarnie rolnicy spod Łęczycy, Piątku oraz z okolic Ostrowa Wielkopolskiego i Nowych Skalmierzyc. Zgromadzeni domagali się przede wszystkim zablokowania szkodliwego importu ziemniaków i warzyw, a także dymisji ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela - za jego rzekomą nieudolność i brak jakiegokolwiek odzewu na apele kierowane do rządu odnośnie katastrofalnej sytuacji w tej branży. Bardzo sprawnym organizatorem protestu okazało się stowarzyszenie Unia Warzywno-Ziemniaczana zrzeszające nie tylko rolników z gmin Błaszki, Wróblew czy Warta (woj. łódzkie), ale także z części Wielkopolski.

Protestujący swoje uzasadnione pretensje kierowali do rządu, który w opinii Michała Kołodziejczaka „musi zacząć nas słuchać, bo nasze problemy nie są słyszane. Wmawiane nam jest, że statystyki są dobre, a eksport jest na dobrym poziomie. Już w tej chwili ziemniaków z naszego regionu nie można wyeksportować np. do Mołdawii, bo rzekomo wykryto na naszych polach jakąś chorobę. W tej chwili dokumenty fitosanitarne na ziemniaki z Wróblewa, z Błaszek i z Warty są nie do zdobycia. Potrzebne jest podjęcie działań, trzeba dowiedzieć się, co się dzieje z marżą, skoro my sprzedajemy ziemniaki po 20 gr/kg, a w markecie są one sprzedawane powyżej 2 zł. Co się dzieje z tymi pieniędzmi, gdzie one giną? Chcemy rozbudowania kontroli fitosanitarnych towarów wpływających do Polski, powstrzymania nadmiernego importu do naszego kraju. W polskim markecie zakup polskich warzyw graniczy z cudem. Bardzo często są to warzywa z Egiptu, Maroka czy innych krajów choćby Grecji. Przywożone są do nas ziemniaki z Afryki na paszporcie Grecji. Jak to nazwać inaczej niż mafia? Ktoś importuje ziemniaki skąd się da, dokonuje reeksportu, podrabia dokumenty i zaśmieca nasz rynek. Nikt tego nie kontroluje, nie wiemy, jakie środki aktywne używane w ś.o.r. zostały zastosowane i pomimo krajowych przepisów regulujących ten temat i tak spożywamy niezbadane i nieznane nam substancje.

Dzisiaj największym problemem jest rozbudowany i bardzo dobrze zorganizowany import do Polski towarów bez kontroli, również import pszenicy z Ukrainy. Polska nie robi nic, aby ograniczyć import zbóż. Poza tym ogromnym problemem od kilku lat jest embargo, które najbardziej uderza w rolników produkujących warzywa. Nie możemy wysłać naszych warzyw do Rosji, sporo na tym tracimy. Dużo mówi się o eksporcie warzyw na Zachód, ale tak naprawdę jest to fikcja. To są nasze główne problemy. Do tego brakuje dialogu z ministrem, który twierdzi, że nie ma problemu na naszym rynku. Jest problem, będzie więc strajk, bo nasza determinacja jest ogromna”.

Zauważyć należy, że u podstaw tych apolitycznych protestów legło wiele nabrzmiałych problemów, z jakimi od pewnego czasu borykają się niemal wszyscy producenci warzyw i ziemniaków w regionie. W obliczu przytoczonych wyżej faktów postulaty wysuwane przez rozgoryczonych rolników wydają się być w pełni uzasadnione. Tym bardziej, że zmierzają one do ustabilizowania mocno rozchwianego rynku warzyw i ziemniaków poprzez m.in.:

Napawający umiarkowanym optymizmem jest fakt, że już w dniu 15. marca br. protestujący w Łódzkiem rolnicy mieli okazję przedstawienia swoich postulatów w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Co prawda spotkanie to trwało jedynie około dwóch godzin, ale uczestniczący w nim delegaci Unii Ziemniaczano-Warzywnej wyrazili ostrożny optymizm na podstawie jego przebiegu.

Cechujący się dużym realizmem plantatorzy stwierdzili jednak, że powodów do świętowania na razie jeszcze nie ma…

Mimo nowych okoliczności, zaplanowane na dzień następny protesty pod Sieradzem i Kaliszem nie zostały odwołane. Na drogi wyszło ponownie ponad 200 zdesperowanych rolników!

Źródło: farmer.pl, sadyogrody.pl
M. Krotoszyński

Powrót