06-10-2016 r.

Stanowisko Walnego Zgromadzenia Wielkopolskiej Izby Rolniczej
z dnia 4 października 2016 roku
w sprawie aktualnej sytuacji na rynkach rolnych

Walne Zgromadzenie Wielkopolskiej Izby Rolniczej, wyrażając swoją opinię o sytuacji panującej na głównych rynkach rolnych naszego kraju, z troską zauważa, że rolnicy nadal odczuwają negatywne skutki wielu zjawisk, spośród których najbardziej istotną rolę odgrywa embargo na dostawę produktów rolno-spożywczych do Rosji, czy zaprzestanie kwotowania produkcji mleka w krajach Unii Europejskiej.

W szczególnie trudnej sytuacji finansowej znaleźli się sadownicy, przede wszystkim producenci jabłek i owoców miękkich. Proponowane przez przemysł przetwórczy ceny wydają się wykorzystywać nadal obowiązujące embargo rosyjskie do dyktowania warunków najkorzystniejszych dla siebie, bez odniesienia do ponoszonych przez sadowników kosztów produkcji. Niestety, ekonomiczne problemy producentów jabłek trwają już kolejny rok, co zmniejsza szanse na utrzymanie przez Polskę roli europejskiego lidera w produkcji tych owoców.

W nie lepszej sytuacji znajdują się producenci ziemniaków i warzyw gruntowych (cebuli, kapusty, pomidorów, warzyw korzeniowych). Dramatycznie niskie ceny notowane na rynku wynoszące kilkanaście groszy za kilogram (np. 15 gr. za cebulę czy ziemniaki) nie pokrywają kosztów produkcji i niejednokrotnie skutkują decyzjami o zaniechaniu zbioru lub przeznaczaniu go na paszę dla zwierząt. W skrajnych przypadkach ceny oferowane np. producentom pomidorów do przetwórstwa nie pokrywają nawet kosztów ich zbioru, skutkiem czego decyzja o zaoraniu owocującej plantacji pozwala na uniknięcie dalszych strat. Tymczasem ceny detaliczne owoców, warzyw i ich przetworów nie odzwierciedlają sytuacji na rynku pierwotnym, co jednoznacznie wskazuje na stosowanie nieuczciwych praktyk przez hurtowników i detalistów.

Nie napawają optymizmem także prognozy analityków dotyczące rynku zbóż. Duża nadpodaż i rekordowe światowe zapasy negatywnie wpływają nie tylko na poziom cen, lecz także na nastroje wśród polskich producentów, tym bardziej, że mają oni za sobą trudny sezon wegetacyjny i niezbyt udane żniwa. Niesprzyjająca zbiorom zbóż deszczowa pogoda okazała się jednak korzystna dla plonów kukurydzy. Cóż z tego, skoro u początku żniw tej rośliny odbiorcy oferują cenę oscylującą wokół 300 zł za tonę kukurydzy „od kombajnu”. Jest to wyraźny sygnał, że nawet suchej kukurydzy nie uda się sprzedać za ceną pokrywającą koszty produkcji.

Nadzieje na ożywienie krajowego rynku zbóż paszowych nikną w sytuacji przedłużającego się regresu w produkcji wieprzowiny. Istnieje realna obawa, że regres ten może się jeszcze bardziej pogłębiać w miarę rozprzestrzeniania się w Polsce wirusa afrykańskiego pomoru świń. Nie bez znaczenia pozostaje także import ponad 1 mln. ton zbóż z Ukrainy, co jeszcze bardziej destabilizuje rynek i negatywnie odbija się na dochodach polskich rolników.

Co prawda notowane obecnie ceny żywca wieprzowego satysfakcjonują producentów a ceny skupu mleka odbiły się od dna, to jednak trudno prognozować, że tendencje te utrzymają się przez dłuższy czas. Z tego względu rolnicy nadal oczekują na wdrożenie przez rząd skutecznych mechanizmów stabilizujących wewnętrzny rynek rolny i tym samym dochody producentów. Pragniemy podkreślić, że trudna sytuacja dochodowa rodzin rolniczych, na którą już wielokrotnie zwracało uwagę w swych stanowiskach Walne Zgromadzenie WIR, znalazła odzwierciedlanie w określanym przez Główny Urząd Statystyczny wskaźniku rocznego dochodu z pracy w indywidualnych gospodarstwach rolnych z hektara przeliczeniowego. Otóż w roku 2015 wyniósł on 1.975 zł i był niższy od roku poprzedniego o 21% i o 31% od rekordowego pod tym względem roku 2013. Obecny wskaźnik jest najniższy od roku 2007. Powszechną na wsi stagnację pogłębiają co rusz oddalane terminy naboru wniosków o wsparcie działań przyjętych w Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich, prawie roczne terminy weryfikacji wniosków i, co najistotniejsze, dalekie od wystarczających pule środków przydzielane naszemu województwu.

W tej sytuacji trudno się dziwić frustracji narastającej wśród producentów rolnych, dla których płynące z resortu rolnictwa nadzieje na poprawę sytuacji rozpływają się na bliżej nieokreśloną przyszłość. Także zapewnienia decydentów o wszechstronnym wsparciu ze strony państwa wydają się tylko gładką formułką wygłaszaną na oficjalnych spotkaniach. Żądamy więc zrealizowania obietnic wyborczych i objęcia „dobrą zmianą” także tej gałęzi gospodarki, jaką jest rolnictwo.

Powrót