26-04-2018 r.

Stanowisko Walnego Zgromadzenia Wielkopolskiej Izby Rolniczej
z dnia 25 kwietnia 2018 r.
w sprawie poselskiego projektu nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt

Wielkopolska Izba Rolnicza pragnie wyrazić głęboki sprzeciw wobec wprowadzenia zmian w ustawie o ochronie zwierząt, zaproponowanych w projektach Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość oraz Platformy Obywatelskiej, które zostały zaakceptowane przez Sejmową Komisję Ustawodawczą do dalszych prac sejmowych.

Zmiany zaproponowane w obu projektach poselskich ukierunkowane na szeroko pojęty humanitaryzm w znaczący sposób uderzą w polski sektor rolno-spożywczy. Wielkopolska Izba Rolnicza w obawie przed gwałtownym zachwianiem, m.in. na rynku wołowiny i drobiu, oraz konsekwencjami spowodowanymi wprowadzeniem zakazu prowadzenia hodowli zwierząt futerkowych, stanowczo protestuje przed wprowadzeniem w życie zmian zaproponowanych w projektach ustaw o ochronie zwierząt.

Wprowadzenie zakazu uboju rytualnego, który zaproponowany został w projekcie przedstawionym przez Prawo i Sprawiedliwość, przyniesie nieodwracalne straty dla polskiego sektora wołowiny oraz branży drobiarskiej. Rolnicy odczują skutki nowelizacji ustawy podwójnie: poprzez wzrost kosztów uboju oraz poprzez utratę rynków zbytu i spadek cen. Konsekwencje takiego zakazu producenci wołowiny dotkliwie odczuli już w latach 2013-2015 r., kiedy po wprowadzeniu zakazu uboju rytualnego drastycznie spadły ceny żywca wołowego (z 9 do 6 złotych za kilogram). W ostatnim czasie produkcja wołowiny jest jednym z najstabilniejszych sektorów produkcji zwierzęcej i stanowi doskonałą alternatywę dla innych gałęzi polskiego rolnictwa. Ponad 80% polskiej wołowiny trafia na eksport, nasz kraj jest jednym z największych jej producentów w Europie. Różne szacunki prognozują spadek ceny zbytu polskich tusz wołowych od 1 do 3 zł na kg WBC. Szacowane straty roczne gospodarstw domowych na wsi z powodu obniżek cen skupu żywca wołowego wyniosą około miliarda złotych. Straty odczuje około miliona osób – producentów żywca wołowego i ich rodzin. Odczują je także producenci mleka, dla których jednym ze źródeł dochodu jest także sprzedaż cieląt i krów. W obecnie niepewnej sytuacji producentów trzody chlewnej, związanej z rozszerzaniem się wirusa ASF, wielu rolników stosuje jako alternatywę opas bydła, dlatego załamanie się także rynku wołowiny skutecznie pozbawiłoby ich uzyskania przychodów również z tego sektora produkcji.

Wprowadzenie zakazu uboju rytualnego w Polsce, za wyjątkiem gmin wyznaniowych, spowoduje zablokowanie rozwoju również produkcji drobiarskiej. Zakłady, które do tej pory taki ubój wykonywały, będą musiały zrezygnować z tej dochodowej części swojej działalności, jednocześnie nie kontraktując nowych dostaw drobiu. Dla hodowców może to oznaczać utratę najbardziej intratnych kontraktów oraz zmniejszenie i tak już balansującej na krawędzi opłacalności produkcji. W następstwie właściciele ferm utracą płynność finansową i będą mieć poważne trudności w spłacie zaciągniętych kredytów na budowę i modernizację ferm. Następstwa zakazu uboju rytualnego nie ominą także pracowników zakładów ubojowych, które czekać będzie redukcja zatrudnienia.

Samorząd rolniczy protestuje również wobec wprowadzenia zakazu hodowli zwierząt z przeznaczeniem na pozyskiwanie futer. Rynek futrzarski, który stanowi około 7% wartości całego eksportu produktów leśnictwa, rolnictwa i rybactwa, przynosi ok. 600 milionów złotych wpływów do budżetu państwa. Poza tym zapewnia pracę i dochód dla 60 tys. osób. Według Polskiego Związku Producentów i Hodowców Zwierząt Futerkowych, fermy w Polsce w ostatnich latach przykładają szczególnie dużą uwagę do zachowania dobrostanu zwierząt, o czym świadczy wdrażanie programu certyfikacji WelFur. W interesie hodowców jest zapewnienie zwierzętom właściwego żywienia i odpowiednich warunków utrzymania, bez tego nie mogliby uzyskać wysokiej jakości skór. Dlatego nie mogą oni sobie pozwolić, aby zwierzęta były dręczone i krzywdzone, jak to przedstawiają środowiska dążące do likwidacji tej branży. Fermy zwierząt futerkowych stanowią tańszą i przyjaźniejszą dla środowiska naturalnego formę utylizacji blisko 1,2 mln ton odpadów z zakładów drobiarskich, czy z rybołówstwa. Ich zlikwidowanie wiązałoby się ze wzrostem cen detalicznych drobiu i ryb.

Całkowita likwidacja ferm zwierząt futerkowych miałaby nastąpić już w 2022 roku, wg projektu PiS oraz do 2025 roku, wg projektu PO. Istnieje zatem uzasadniona podstawa, iż właściciele ferm skierują pozwy do polskich sądów oraz trybunałów międzynarodowych o uzyskanie odszkodowań i rekompensat, wynikających z niekonstytucyjnego zakazu wykonywania czynności zawodowych na terytorium RP. Zasądzone odszkodowania niestety będą musiały zostać pokryte z budżetu krajowego.

Decyzja o zakazie hodowli zwierząt futerkowych oznacza także zniszczenie dorobku wielu wybitnych hodowców. To dzięki nim hodowla zwierząt futerkowych w naszym kraju osiągnęła najwyższy światowy poziom. W obliczu wprowadzenia restrykcyjnego prawa uczelnie wyższe o profilu przyrodniczym zmuszone będą dokonać radykalnych zmian w programach nauczania, co w konsekwencji doprowadzi do zmniejszenia się liczby studentów oraz zwolnienia wykładowców.

Wprowadzenie zmian w ustawie o ochronie zwierząt znacząco wzmocni pozycję organizacji społecznych, których celem statutowym jest ochrona zwierząt. Istnieje wiele obaw, że może to doprowadzić do nadużyć z ich strony przy interpretacji nowych przepisów prawa. Działalność organizacji ekologicznych służy na niekorzyść ekonomicznego interesu Polski i w wielu przypadkach stawia dobro zwierząt ponad dobro ludzi.

Trudno nam się jest zgodzić również z przewidzianym w projekcie ustawy zakazem utrzymywania psów na uwięzi w sposób stały, który miałby obowiązywać od 2020 roku. Ponadto zaproponowane warunki dotyczące utrzymywania psów w kojcach (wymogi dotyczące ich powierzchni) są w opinii rolników zbyt daleko idące i stanowić będą znaczne obciążenie finansowe dla gospodarstw, jednocześnie wygospodarowanie tak dużej powierzchni na kojec dla psa jest w wielu przypadkach niemożliwe, chociażby ze względu na ograniczone miejsce na posesji.

Poza tym, w przepisach tych uwzględniono tylko obowiązki dla właścicieli utrzymujących psy na obszarach wiejskich, przy gospodarstwach lub na posesjach wolnostojących, nic natomiast nie wspomina się o przetrzymywaniu zwierząt w mieszkaniach. Autorzy projektu nie martwią się o los dużych psów myśliwskich, pociągowych, czy pasterskich, które z braku wystarczającej ilości ruchu stają się otyłe, co powoduje u nich często choroby układu krążenia i układu pokarmowego. Zwierzętom zamkniętym w pomieszczeniach z ograniczoną ilością światła słonecznego, często pozostawianych samym sobie na długie godziny, nie jest możliwe zapewnienie warunków niezbędnych do ich prawidłowego funkcjonowania. W procedowanych projektach nie ma jednak o tym mowy.

Wielkopolska Izba Rolnicza uważa, że należy zaprzestać prac nad projektami ustaw krzywdzącymi polskich rolników oraz sprzecznych z interesem społecznym. Podczas tworzenia tychże projektów uwzględniono tylko opinie środowisk niezwiązanych z nauką, hodowlą i rolnictwem, kierujących się emocjami, a nie rzetelną wiedzą dotyczącą warunków produkcji w polskim rolnictwie. W nakreślaniu norm prawnych eliminujących cierpienia zwierząt powinny zostać uwzględnione także opinie środowiska rolniczego, gdyż zbyt radykalne podejście do tego tematu przyczynia się do coraz szerszego ograniczania produkcji zwierzęcej w naszym kraju.

Powrót